Kategorie
Blog

Sukces życiowy

Wszyscy chcą odnieść w życiu sukces.

Wydawałoby się, że w naszym kraju, słynącym z niezadowolonych z siebie malkontentów, jeśli 10% polaków wskaże, że osiągnęło życiowy sukces to będzie….sukces (sic!).  Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że Polacy to naród sukcesu! Według komunikatu CBOS[1]

z 28 czerwca bieżącego roku, ponad 80% naszego społeczeństwa twierdzi, że odniosło życiowy sukces (przynajmniej w jakiejś mierze).

Co respondenci rozumieli pod tym pojęciem? Co trzeci badany utożsamiał je z satysfakcją na  gruncie rodzinnym ale dla prawie jednej piątej polaków na sukces życiowy składa się mozaika ułożona z takich czynników jak praca, warunki materialne i rodzina.

sukces_zyciowy

Skąd wobec tego tak szerokie zainteresowanie rozwojem osobistym, sposobami skutecznego realizowania swoich celów, doradztwem zawodowym, coachingiem i podpowiedziami – jak spełniać swoje marzenia?

Do badań sięgnęłam przy okazji projektowania plakatu na jeden z moich warsztatów. Napisałam tam czerwonymi literami: „Większość ludzi nie spełnia swoich marzeń.” i zaczęłam szukać argumentów i kontrargumentów tej tezy. Na jednej ze stron znalazłam informację, że 95% ludzi snuje się przez życie bez celu – niestety nie podano źródła; na innej Stefan Chwin postuluje, by w szkołach zaprzestać mamienia uczniów, „nakręcania [ich]  najzupełniej fałszywą nadzieją, że:  (…) nauka to potęgi klucz. Jak będziesz się uczył, to osiągniesz sukces”; że w każdej klasie jest zaledwie kilku uczniów skazanych na sukces a większość na sto procent pójdzie na zasiłek albo przez całe życie będzie miało fatalnie nieciekawą pracę.”[2]

Jak zatem jest naprawdę? Być może na pytanie o sukces zawodowy respondenci odpowiedzieliby zupełnie inaczej. A może brakuje definicji życiowego sukcesu, przez co badania tracą swoją wyrazistość.

Z drugiej strony być może zaczynamy przejmować zachodni sposób bycia i na pierwsze zadane pytanie odpowiadamy coś w stylu: I’m fine” bez głębszej refleksji?

Jak pokazują wyniki „Diagnozy społecznej 2013” na zadowolenie z własnego życia wskazuje 79% populacji w wieku >16 roku życia.

zadowolenie

Od kogo zależy jakość naszego życia? Od lat rośnie procent odpowiedzi wskazujących na własny wpływ na jakość życia. I tu właśnie znajdujemy od powiedź na pytanie dlaczego mimo tak dużego odsetka zadowolonych ze swojego życia wciąż zwiększa się liczba osób poszukujących nowych dróg własnego rozwoju, czy to poprzez samokształcenie, szkolenia, czy w ramach coachingu, bądź doradztwa zawodowego.

ode mnie

Stajemy się więc coraz bardziej świadomi siebie i swojego wpływu na życie. Rośnie w nas ciekawość tego jak możemy na nie wpływać, by czynić je jeszcze lepszym. Ogromną rolę pełnią w tym procesie zdrowie, rodzina i życie zawodowe, dziedziny te zajmują nam też najwięcej czasu. Na ich jakość mamy wpływ. Wygląda na to, że tym bardziej jesteśmy zadowoleni z życia im bardziej sami o nie dbamy.

Pozostaje otwartym pytanie: czy ci zadowoleni Polacy spełniają swoje marzenia?


[1] Komunikat CBOS nr 89/2013 „Sukces życiowy i jego determinanty” z dnia 28.06.2013r.

[2] Źródło: http://m.trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,106540,14143870,Stefan_Chwin__Jak_nie_masz_sukcesu__jestes_nikim_.html, z dnia: 01.07.2013r.

Kategorie
Blog

Dystanse personalne

Pewnego dnia odwiedziła mnie Magdalena (dane umożliwiające identyfikację osoby zostały zmienione) zamierzająca znaleźć wreszcie pracę, do której będzie chodziła z radością. Poddała się z ochotą testowi predyspozycji zawodowych i od słowa do słowa z rozmowy o relacjach w pracy przeszłyśmy na grunt prywatny. Nazwanie i usystematyzowanie mglistego i niespójnego obszaru zawodowego wywołało nie nowy już temat dystansów personalnych.

Magdalena wychodziła ze spotkania z uśmiechem na twarzy:

– Wyjaśniłaś mi wreszcie to, co powodowało ciągłe napięcie pomiędzy naszą rodziną a moją bratową! Ona ma większą strefę intymną, w którą ciągle wkraczamy! Dlatego odbieramy ją jako taką „zimną rybę” a ona pewnie czuła się osaczona! – mówiąc to ściskała mnie za ramię i potrząsała moją dłonią.

Pomyślałam wtedy (nie pierwszy raz z resztą) jak wiele prawdy jest w stwierdzeniu, że „nauka to potęgi klucz”. Potęgi w każdej dziedzinie życia, również w procesie tworzenia tej najważniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina. I tak to Edward Hall – etolog, który opisał wymiary dystansów społecznych (granic „personal space”) we wspaniałej książce „Ukryty wymiar”[1] – uszczęśliwił kolejnego człowieka, borykającego się z układaniem relacji rodzinnych.

Hall opisał 4 dystanse personalne:

  1. Dystans intymny (strefa najbliższa: od skóry do ok. 45 cm. Sfera zarezerwowana dla bardzo bliskim nam osób (mąż, żona, chłopak, dziewczyna, dziecko)
  2. Dystans indywidualny (od 45 do 120 cm –  strefa prywatna, dostępna dla ludzi nam znanych: przyjaciół, dobrych znajomych, rodziny.
  3. Dystans społeczny (od 120 do 360 cm –  dystans dla ludzi obcych i znajomych, z którymi nie wiążą nas zażyłe stosunki. W tym dystansie załatwiane są także wszelkie oficjalne sprawy (np. kontakt z urzędnikami)
  4. Dystans publiczny (powyżej 3,5 metra. Taka odległość zachowywana jest wobec osób publicznych)

Granice te są bardzo płynne i wyznaczane indywidualnie przez różne osoby. Różne też są też powyższe strefy w odmiennych kulturach.

Po dziś dzień wspominam, jak pewnego dnia, jeszcze w liceum, obserwowałam rozmawiające koleżanki, które przebyły cały korytarz szkolny: jedna cofając się, a druga „goniąc” tę pierwszą.  Basia, mająca strefę prywatną o niewielkim zasięgu, uwielbiała rozmawiać trzymając głowę niemalże na ramieniu rozmówcy, Ania natomiast potrzebowała dystansu, by czuć się komfortowo. Każdy z nas pewnie mógłby przytoczyć kilka takich przykładów z życia…

Respektowanie granic personalnych osób, z którymi się spotykamy wpływa bezpośrednio na odbiór naszej osoby przez innych dlatego warto o nich pamiętać, szczególnie w kontaktach biznesowych.

canstockphoto0156658

[1] Edward Hall: Ukryty wymiar. Warszawa: Muza SA, 2001

Kategorie
Blog

Co ma sroka do kariery

Wiesz co przysparza ludziom, najwięcej trudności? Otóż określenie tego, co jest dla nich najważniejsze. Ileż razy, osoby przychodzące do mnie starają się na jednym poziomie ważności, ustanowić dwie, trzy bądź więcej wartości mówiąc: „przecież wszystko to jest bardzo ważne”! Tak, wszystko jest ważne, ale czy w jednej chwili są w stanie w pełni skoncentrować się na kilku sprawach?

canstockphoto4954363

Zazwyczaj, nawet jeśli mają tzw.: „podzielność uwagi”, dzieje się to kosztem jakości lub szybkości wykonywania tego, co jest do zrobienia, a często kosztem jednego i drugiego. To łapanie przysłowiowych „kilku srok za ogon”, kończące się zazwyczaj pustymi rękami, rozgoryczeniem i brakiem  motywacji do dalszych prób. Tak się rodzi „szara egzystencja” i „konieczność trwania w sytuacji bez wyjścia”, na którą nie mają wpływu. Co można zrobić by to zmienić?

Siła koncentracji.

Chcę zaproponować Ci krótkie, ale bardzo obrazowe ćwiczenie.[1]

Czytając ten tekst, „widzisz litery, śledzisz treść, dokonujesz w myślach oceny tego co napisane, ale kątem oka widzisz otaczające Cię przedmioty, ich kształty i kolory. Na swojej skórze czujesz temperaturę pomieszczenia, słyszysz czyjeś głosy oraz inne dźwięki. Jednakże na pewno nie zwracasz uwagi na swoje stopy. A jak one się czują? Jest im wygodnie? Ciepło czy zimno? Może warto byłoby zdjąć to, co masz na nogach, a może lepiej coś założyć?

Dopiero teraz, kiedy przeczytałeś te słowa zaczynasz zwracać na nie uwagę. Dopiero teraz możesz zdecydować, czy jest im wygodnie, czy nie. Zauważ jednak, że kiedy skoncentrowałeś się na swoich stopach, zaczęły Ci umykać inne rzeczy. Może przestałeś oceniać i analizować sens czytanej treści. Może przestałeś zauważać niektóre przedmioty lub nie słyszysz rozmów, które jeszcze przed chwilą były w obrębie Twojej uwagi.

Często jest tak, że podczas czytania książki lub gazety nie zwracamy uwagi na ustawienie pleców, chyba że w pewnym momencie zaczną nas boleć. Jeżeli skierowałbyś teraz uwagę na to, czy Ci jest wygodnie, czy nie, prawdopodobnie przestaniesz myśleć o nogach. W obszarze Twojej uwagi znajdą się teraz plecy.”

Już wiesz dlaczego tak ważne jest określenie tego co jest dla Ciebie najważniejsze? Już wiesz dlaczego nie możesz się koncentrować jednocześnie na kilku sprawach? Twój mózg jest w stanie odbierać świadomie siedem do maksymalnie dziewięciu bodźców jednocześnie. Pozostałe umykają  naszej uwadze. Zazwyczaj też, kiedy koncentrujesz się na jednej rzeczy lub sytuacji zaczynasz spostrzegać możliwości, których wcześniej nie widziałeś.

Jeśli koncentrujesz się świadomie na sprawie dla Ciebie najważniejszej – rozwijasz to co chcesz by się rozwinęło.

Łapiesz tę najważniejszą srokę.

canstockphoto4669553
sroka na dłoni

[1] To, i więcej rewelacyjnych ćwiczeń znajdziesz w: Bednarski, A., Wywieranie wpływu na samego siebie. Jak być tym, kim się chce i mieć to, czego się pragnie, 2011

Kategorie
Aktualności

Pomysł na biznes

Sieć pełna jest pytań o pomysły na dobry biznes, natomiast nie znalazłam takich naprawdę oryginalnych.

Do czasu.

Miałam ostatnio przyjemność zapoznać się z  „Raportem na temat obszarów niszowych rynku w zakresie usług”, w którym dr Alicja Grześkowiak przeprowadziła  próbę identyfikacji nisz rynkowych w zakresie usług.  Firmy oferujące takie usługi istnieją z powodzeniem na rynkach zachodnich i z pewnym prawdopodobieństwem można założyć, że popyt na nie w Polsce również będzie tylko kwestią czasu.

Zasadnicza większość przywoływanych w raporcie usług pozwala oszczędzić klientom czas lub podnosi ich komfort życia. A oto niektóre z zawodów przyszłości:

– opieka nad osobami zależnymi (dziećmi, osób starszymi i niepełnosprawnymi),

– teleopieka – system pozwalający osobom starszym i/lub chorym na szybkie wezwanie pomocy w nagłych wypadkach, „odbiorca takiej usługi nosi nadajnik SOS, który stale nosi ze sobą, np. w formie zegarka na rękę. W przypadku nagłego zdarzenia i potrzeby pomocy po naciśnięciu przycisku jest automatycznie łączony z centrum alarmowym, gdzie dyżuruje operator identyfikujący podopiecznego i dysponujący danymi na jego temat,

– doula – wsparcie dla kobiet w ciąży oraz  w czasie porodu i połogu,

– animaloterapia – terapia dla osób niepełnosprawnych z udziałem zwierząt (dogoterapia – z udziałem psów, felinoterapia – kotów, hipoterapia – koni, onoterapia – osłów, definoterapia),

– akompaniator podróży – osoba towarzysząca w podróży osobom starszym, kobietom w ciąży i z dziećmi, itp., osoba taka odbiera klienta z domu, „towarzyszy w sprawdzaniu czy zostały wyłączone urządzenia domowe i media, sprawdza zamknięcie drzwi, pomaga przenieść bagaże, odwozi na dworzec, robi drobne zakupy przed podróżą…”

– Kids taxi service – wyspecjalizowane taksówki do przewożenia dzieci (wyposażone w foteliki dziecięce, itp.)

– samoobsługowe wypożyczalnie samochodów na godziny (działające na tej samej zasadzie co Wrocławski Rower Miejski),

– myjnie samochodowe z dojazdem do klienta,

– audyt ekologiczny dla firm,

– doradca info-energetyczny

– eco-driving – specjalistyczne szkolenia dla kierowców prowadzone przez instruktorów eko-jazdy,

– strzyżenie trawników metodą eco (wypożyczania stada kóz lub owiec do strzyżenia trawnika),

– animateur nature – animator natury, którego „działalność ma na celu uwrażliwienie odbiorcy na konieczność ochrony środowiska i promowanie postaw proekologicznych,

– teletutor – osoba nauczająca innych poprzez programy  emitowane w TV,

– organizator turystyki konnej (wycieczki jedno- i kilkudniowe, jest jednocześnie przewodnikiem po regionie),

– animator czasu wolnego,

– broker informacji – wyszukuje informacje w źródłach zastanych,

– facylitator – rola podobna do roli coacha zewnętrznego w organizacji,

– broker technologii – „zdobywa i selekcjonuje informacje, potrafi wyszukać, ocenić i dobrać technologie pod kątem potrzeb konkretnego odbiorcy, lub  przeciwnie – znaleźć odbiorców na nowo opracowane technologie”,

– home staging – przygotowuje nieruchomość do sprzedaży,

Wszystkie cytaty pochodzą z „Raportu na temat obszarów niszowych rynku w zakresie usług” dr Alicji Grześkowiak,  powstałego w ramach projektu „Silver Team czyli potęga doświadczenia” finansowanego z UE. 

Kategorie
Blog

Listopadowe spotkania z dyscypliną emocjonalną III

Dyscyplina emocjonalna

to nasze wybory w reakcji na wyzwania dzisiejsze i te czekające na nas w przyszłości. To przygotowanie do przyszłości w proaktywny sposób (samodzielne i odpowiedzialne kierowanie sobą, w przeciwieństwie do reaktywności – czyli ulegania wpływom świata zewnętrznego[1]).

Wybory te „zapewniają trening, ścieżkę indywidualnego rozwoju i repertuar różnych strategii, z których można czerpać w zależności od potrzeb, i które dają zdolność decydowania o tym, jak się czujemy”[2].

Kluczowe 4 decyzje dyscypliny emocjonalnej wg. Charles’a C. Manz’a[3] to:

  1. Wziąć odpowiedzialność za to jak się czujemy.
  2. Podjąć teraz (w chwili obecnej) działania, które przygotują nas (pomogą nam „napełnić zbiornik energii emocjonalnej”) na przyszłość.
  3. Reagować na sytuacji trudnej emocjonalnie w nowy, bardziej zrównoważony sposób.
  4. Dokonywać konkretnych wyborów (stosując strategie), gdy zaistnieje konieczność poradzenia sobie z trudnościami.

Łatwe prawda? 😉

Po pierwsze ważne jest, by uświadomić sobie co tak naprawdę się w nas „kłębi”. Co czujemy i gdzie to czujemy. Emocje, bowiem, zazwyczaj są związane z mniej lub bardziej intensywnymi reakcjami fizycznymi. Później: co wywołuje w nas takie uczucie, dlaczego czujemy się tak a nie inaczej. Czy to samopoczucie dodaje nam energii na przyszłość? Czy jest dla nas dobre? Czy tak właśnie chcemy się czuć?

Na pierwszym spotkaniu, 9 listopada zamieściłam dla Was krótkie ćwiczenie, dzięki któremu łatwiej nam opisać własny stan emocjonalny z danej chwili. Jest ono również wskazówką, w którą stronę powinniśmy iść jeśli chcemy coś zmienić w naszym samopoczuciu. Ustalmy więc, że mamy na to wpływ.

Jeśli uświadomimy sobie nasz wpływ na własne samopoczucie to oczywistym staje się wzięcie za nie odpowiedzialności. Jeśli więc jestem życzliwa dla ludzi, to dlatego, że chcę taka być, jeśli jestem zła, to znaczy, że pozwalam sobie, by taką być. Już samo uświadomienie sobie tej perspektywy sprawia, że lepiej nad sobą panujemy. Opanowanie zaś pozwala nam zachować możliwość racjonalnego myślenia i wyciszenia emocji  również w sytuacjach, w których wcześniej tryskały z nas jak wulkan (np.: raniąc innych, powodując bariery komunikacyjne itp.)

Wznosimy w ten sposób mocne fundamenty pod kolejny krok: budowanie przyszłości takiej jaką chcemy.

Co możesz zrobić dziś dla Twojego jutrzejszego dobrego samopoczucia?

Od lat obiecujesz sobie, że będziesz biegał od nowego roku? Pobiegnij więc teraz te kilka metrów, choćby to było z samochodu do domu.

Rzucasz od lat palenie? Może nie wyjdź na tego najbliższego papierosa? Tylko raz. Potrafisz to zrobić?

Jak się czujesz?

Nauczenie się reagowania w sytuacji trudnej w zupełnie inny sposób niż dotychczas, wydaje nam się często nie do zrealizowania. Weźmy takie odrabianie lekcji z dzieckiem. Zazwyczaj kończy się katastrofą?

Pomyśl, co możesz zrobić by to zmienić?

Może zróbcie sobie przerwę na coś miłego dla Was dwojga w momencie, kiedy zaczynacie czuć napięcie. Porozmawiajcie, co moglibyście zrobić, żeby to zmienić w przyszłości? Może zupełnie inaczej wyobrażacie sobie ten czas? Może wasze pomysły wniosą nową wartość: pozwolą go lepiej wykorzystać i uprzyjemnić? Co możesz zrobić by nie czuć się źle w tej sytuacji?

Dyscyplina emocjonalna pozwala nam czerpać radość z „pozytywnych i zdrowych wyborów dzięki temu, że będziemy potrafili cieszyć się teraz, na bieżąco działaniami, które mają przynieść poprawę naszego samopoczucia w przyszłości”[4].

Ciesz się małymi krokami!


[1] Covey S. R., 7 nawyków skutecznego działania, Wydawnictwo MEDIUM, Warszawa 1996

[2] Manz, Charles C., Dyscyplina emocjonalna, Świat Książki, Warszawa 2005, s. 20

[3] ibidem, s. 24

[4] ibidem, s. 25

Powodzenia!

Kategorie
Blog

Listopad z dyscypliną emocjonalną II

Zanim zrozumiemy, że dyscyplina to nie system kar i nagród, może minąć znacząca część naszego życia. Później odkrywamy, że nie polega ona również na tłumieniu i ograniczaniu emocji lecz służy kształceniu i umacnianiu samokontroli i umiejętności osądzania sytuacji i swojego postępowania.

Charles C. Manz proponuje dyscyplinę traktować jako „potężny potencjał, dzięki któremu możemy przekroczyć  ograniczenia związane z naszą obecną wiedzą i przezwyciężyć chaotyczne, nieefektywne reakcje na działanie potężnych sił (takich jak trudne do opanowania emocje) w życiu osobistym i zawodowym”[1].

Jak nierealnie prosto brzmią te definicje w sytuacji, kiedy kolejny raz obiecujemy sobie nie dać wyprowadzić się z równowagi, odchudzamy się od kolejnego już poniedziałku a rzucamy palenie jak co roku: w Sylwestra!

Jednak bez choćby odrobiny samokontroli nie udałoby nam się niczego dokonać, rozwinąć, zakończyć. Jak zatem wzmacniać korzystne dla nas działania?


[1] Manz C.C., Dyscyplina emocjonalna, Świat Książki, Warszawa 2005, s. 19

Kategorie
Blog

Listopad z dyscypliną emocjonalną I

 

Dzień Życzliwości

21 listopada 2012 Biuro Promocji Miasta Wrocławia po raz siódmy organizuje akcję promocyjną Dzień Życzliwości. Znajdź się wśród ludzi życzliwych. Listopad jest więc od lat w stolicy Dolnego Śląska miesiącem poświęconym propagowaniu pozytywnych emocji. O tym jaką mają moc oddziaływania przekonali się  w wakacje również mieszkańcy Warszawy przemieszczający się komunikacją miejską (o wesołym kierowcy autobusu głośno było w sierpniu tego roku[1]).

Oczywiście wrocławska inicjatywa ma na celu zachęcenie nas do życzliwości na co dzień a nie tylko jednego listopadowego dnia. Warto sobie o tym przypominać i przekazywać „wirus” życzliwości najczęściej jak się da. Jest to też doskonały przyczynek do przemyśleń na temat własnego życia emocjonalnego.

Trochę historii emocji

W XIX wieku William James, amerykański psycholog i filozof był zdania, że emocji „właściwie nie da się opisać”[2], później jednak nastąpiła eksplozja badań nad emocjami: zauważono, że „są one istotnym elementem systemu motywacyjnego człowieka, który wyznacza kierunek jego zachowania się”[3]  Wiele miejsca w publikacjach naukowych poświęcono całemu wachlarzowi negatywnych emocji takich jak złość, zawiść, zazdrość, lęk, nieśmiałość… Dopiero pod koniec XX wieku[4], twórca nurtu nazywanego obecnie psychologią pozytywną, Martin Seligman, zwrócił uwagę świata nauki na marginalizowanie ludzkich zalet oraz uznawanie ich „za zachowania uboczne, za złudzenia i za obrony, podczas gdy ludzkie słabości – chciwość, lęk, żądza, egoizm, strach, gniew, depresja były uważane za autentyczne”[5]

Seligman wprowadził równowagę w badaniach nad emocjami, pokazał wielowymiarowość człowieka, ważność jego zalet i cnót. Mimo krytyki zainicjowanej przez niego psychologii pozytywnej[6], Seligman wpisuje się w nurt poszukiwań nad nowym porządkiem społecznym, poszukiwania wartości, pytań o sens i jakość istnienia nowoczesnego człowieka.

Definicja emocji

Emocja, jest to „silne uczucie, wzruszenie, podniecenie, wzburzenie, przejęcie się czymś”[7], na emocje składają się „procesy poznawcze, pobudzenie fizjologiczne, wzorce ekspresji i tendencje do działania”[8], występują w nich zatem czynniki zarówno psychiczne (myśli) jak i fizyczne (doznania, jakie wywołują w ciele – ich umiejscowienie, natura, intensywność).

Emocje negatywne i pozytywne

Pozytywne emocje odczuwamy jako przyjemne (radość, miłość, szczęście) a negatywne są dla nas nieprzyjemne (strach, zawiść, wstręt)[9]. Seligman podkreśla, że walencja (znak pozytywny lub negatywny) emocji ma ogromne znaczenie dla jakości naszego życia. Naukowiec zachęca do panowania i kierowania nimi dla własnego dobra, bowiem „optymiści żyją dłużej”[10], ludzie szczęśliwi są zdrowsi, mają daleko bardziej „bogate i udane życie towarzyskie”[11], a także „kiedy jesteśmy szczęśliwi, mniej skupiamy się na sobie, bardziej lubimy innych i chcemy się dzielić szczęściem nawet z obcymi. Natomiast kiedy jesteśmy przygnębieni, stajemy się nieufni, zamykamy się w sobie i defensywnie koncentrujemy na naszych potrzebach. Myślenie tylko o sobie jest bardziej charakterystyczne dla smutku niż dla dobrego samopoczucia”[12]

Każdy z nas mógłby podać wiele przykładów pozytywnych, ale i negatywnych emocji i ich następstw dla naszego samopoczucia. Na kolejnych listopadowych spotkaniach z dyscypliną emocjonalną będziemy starali się zapanować nad nimi, by 21 listopada Wrocław stał się prawdziwie pozytywnym i życzliwym miejscem. Tak życzliwym, że naładuje nas pozytywnym nastawieniem do następnego listopada.

Tymczasem proponuję bliżej poznać siebie i swoje emocje. Zapraszam do krótkiego testu skali afektywności chwilowej.

SKALA POZYTYWNEJ AFEKTYWNOŚCI I NEGATYWNEJ AFEKTYWNOŚCI CHWILOWEJ[13]

Przeczytaj słowa opisujące różne uczucia i emocje. Zaznacz właściwą odpowiedź w wolnym miejscu obok każdego z tych słów. Wskaż, w jakim stopniu czujesz się tak w tej chwili.

1 – bardzo mało lub w ogóle nie,  2 – trochę,  3  – umiarkowanie, 4 – dość znacznie, 5 – bardzo

  1. zainteresowany ___                             11. rozdrażniony ___
  2. przygnębiony ___                                12. czujny ___
  3. podekscytowany ___                           13. zawstydzony ___
  4. zmartwiony ___                                  14. zainspirowany ___
  5. silny ___                                             15. nerwowy ___
  6. winny ___                                            16. zdecydowany ___
  7. wystraszony ___                                  17. uważny ___
  8. nieprzyjazny ___                                 18. sfrustrowany ___
  9. entuzjastyczny ___                              19. aktywny ___
  10. dumny ___                                          20.   bojaźliwy ___

A teraz podlicz wyniki.

Afektywność pozytywna                      Afektywność negatywna

1. ___                                                            2. ___

3.  ___                                                           4. ___

5. ___                                                            6. ___

9. ___                                                            7. ___

10. ___                                                         8. ___

12. ___                                                         11. ___

14. ___                                                         13. ___

16. ___                                                         15. ___

17. ___                                                         18. ___

19. ___                                                         20. ___

Razem                     ______                                                        ______

Otrzymasz dwie liczby od 10 do 50 określające Twoje natężenie afektywności pozytywnej i afektywności negatywnej.

Są ludzie, którzy mają przez całe życie wysoki poziom pozytywnych emocji, czują się wspaniale a dobre rzeczy dają im mnóstwo przyjemności i radości. Inni z kolei przez większość czasu w ogóle nie czują się wspaniale, nie czują się nawet dobrze. Większość z nas jednak mieści się między tymi skrajnościami.

Ważne jest, by mieć świadomość swojej strefy emocjonalnej i w przypadku znajdowania się bliżej „chłodnej” strefy, starać się w życiu zbliżać i korzystać z ciepła pozytywnych emocji. „Optymizm [bowiem] chroni przed depresją, zapewnia lepsze zdrowie fizyczne i wyższe osiągnięcia, być może za cenę nieco mniejszego realizmu”[14] – pisze Seligman. Przyznaj jednak, że „bardzo realnie rzecz biorąc”;) wszystkie największe wynalazki ludzkości miały w fazie koncepcyjnej więcej w sobie pozytywnego myślenia autora niż realizmu. Wyboru, do jakiego stopnia chcemy być pozytywni i jak będzie wyglądał nasz realizm, dokonujemy sami. Ważne, żeby to był NASZ WYBÓR.

Za tydzień zajmiemy się pojęciem dyscypliny i jej związku z emocjami. Zapraszam!


[1] Podobny przypadek opisywał Goleman w „Inteligencji emocjonalnej”,Media Rodzina, 1997

[2] Cwalina W., Emocje, czyli opis skał na farmie w New Hampshire, w Błachnio A. i Przepiórka A. (red.), Bliżej emocji II, Wydawnictwo KUL, Lublin 2008, s.11

[3] ibidem, s.12

[4] Pierwszy dzień życzliwości na świecie ustanowiono w 1973 roku jako World Hello Day, źródło: http://dzienzyczliwosci.pl/ z dn. 8.11.2012r.

[5] Cwalina W., Emocje, czyli opis skał …, s.13

[6] m.in.: Tucholska K. i Gulla B., Psychologia pozytywna – krytyczna analiza koncepcji, Studia z psychologii w KUL, Tom 14, Wyd. KUL, Lublin 2007, s. 107-131

[7] Dunaj B., Popularny słownik języka polskiego, Wydawnictwo WILGA,  2001

[8] Łosiak W., Psychologia emocji, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2007, str.15

[9] ibidem, str.38

[10] Seligman M.E.P, Prawdziwe szczęście, Media Rodzina, Poznań 2005, str.65

[11] ibidem, str.68

[12] Ibidem, str.69

[13] Źródło: Seligman M.E.P, Prawdziwe szczęście, str.56

[14] ibidem, str.176

Kategorie
Blog

Od „muszę’ do „chcę”.

W marcu 2009 roku pisałam na jednym z portali społecznościowych o momencie przełomowym w moim życiu:

 

„Moim momentem przełomowym było przejście od „muszę” do „chcę”.

Polecam! Diametralnie zmienia się jakość życia!”

Temat jest oczywiście stary jak świat, wciąż podawany w różnych formach, w wielu dostępnych poradnikach rozwoju osobistego oraz podręcznikach o tej tematyce.

W nieco mało uporządkowany sposób, ale z wielką żarliwością, piszą o tym Frank Pacetta i Roger Gittines w książce pod tytułem, który już sam w sobie jest wspaniałą wskazówką: „Przestań narzekać – zacznij działać”[1]. Wprowadzenie w codzienne życie tylko tych dwóch zachowań, zmienia je diametralnie. Pilnowanie siebie by jak najmniej narzekać, szczególnie w mentalności Polaka to ogromna praca, która jednak w dłuższej perspektywie daje nadspodziewane rezultaty.

Zdecydowanie więcej porządku w tej teorii wprowadził Stephen R. Covey pisząc „7 nawyków skutecznego działania” . Przytaczany przez niego termin proaktywności wprowadza pewien dystans do emocji oraz propozycję wyznaczenia swojej misji życiowej i spokojne dążenie do jej realizacji. Covey pisze:

„Z natury jesteśmy proaktywni, jeśli zatem nasze życie jest funkcją warunków i uwarunkowań, to dlatego, że przez świadomą decyzję lub jej brak wybraliśmy, aby te zjawiska nas kontrolowały. Wybór ten powoduje, że stajemy się reaktywni. Ludzie reaktywni często ulegają wpływom środowiska fizycznego. Gdy pogoda jest dobra, czują się dobrze. Jeśli nie, zmienia to ich postawę i poziom osiągnięć. Ludzie proaktywni mają własną pogodę. Nie ma dla nich znaczenia, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Motorem działania są wartości; jeśli ich wartością jest dobra jakość pracy, to jest nią zawsze, bez względu na to, czy pogoda sprzyja czy też nie.[2]”

Covey wprowadza zatem pewien plan działania: ustal najpierw czego pragniesz, jakie są Twoje podstawowe wartości a później działaj w zgodzie z nimi. Konsekwentnie.

„Ludzie reaktywni ulegają również wpływom środowiska społecznego, wpływom społecznej pogody. Kiedy inni traktują ich dobrze, czują się dobrze, ale kiedy nie są traktowani najlepiej, przyjmują pozycję obronną. Swoje życie emocjonalne uzależniają od zachowań innych pozwalając, by słabości innych rządziły ich życiem”.[3]

Istnieje mnóstwo opracowań tego zagadnienia. Wszystkie skłaniają nas do jednego: aktywności, inicjatywy, realizowania własnych pomysłów. Szukałam jednak konkretnego ćwiczenia pomagającego w przechodzeniu od „muszę” do „chcę” i znalazłam je w podręczniku Macieja Bennewicza pt.: „Coaching i mentoring w praktyce”[4].

Bennewicz poleca rozpocząć po prostu listą zadań planowanych na następny dzień. Wypisanym zadaniom należy przyporządkować  literki(i napisać je obok zadania):

  • „P – jeśli zadanie powinno być wykonane
  • M –  gdy musisz je wykonać
  • W- gdy jego wykonanie zależy od Twojego wyboru
  • Mg – gdy możesz je wykonać, jeśli tak zdecydujesz
  • C- gdy chcesz je wykonać
  • BC – gdy bardzo chcesz i czujesz, że ci na nim zależy”[5]

Kolejnym krokiem, jest przypisanie wartości, każdemu zadaniu z listy:

  • 1 – zadanie ma bardzo małe znaczenie
  • 2 – małe znaczenie
  • 3 – przeciętne znaczenie
  • 4 – duże znaczenie
  • 5 – bardzo duże znaczenie

oraz zsumowaniu punktów dla każdej z kategorii oddzielnie:

  • P = ….. pkt.
  • M = …..pkt.
  • W = …..pkt.
  • Mg = …..pkt.
  • C = …..pkt.
  • BC = …..pkt.

Im wynik jest wyższy w kategoriach „P” i „M” tym większą czujemy w życiu presję, wmawiając sobie, że „jest to przymus konieczny, obiektywny i zewnętrznie narzucony”[6]. Im więcej, natomiast, punktów w ostatnich dwóch kategoriach tym większe poczucie szczęścia.

Ale to nie jest test, „decydujące [bowiem] w tym ćwiczeniu jest uchwycenie lingwistyki wypowiedzi”, „zrozumienie, że wybierając jedną rzecz, jeden rodzaj postawy lub aktywności, decydujemy się na cały pakiet, a nierzadko na system”. Świetnie ujął to Mark Gungor[7]: „gdzie jest wołu tam jest też gnój”, czyli, jeśli chcemy mieć korzyść ze zwierzęcia musimy mieć świadomość, że trzeba je utrzymywać i pielęgnować. A więc tak jak decydując się na coś, np.: rodzinę, decydujemy się również na te wszystkie nieprzyjemności z związane jej założeniem (np. nieprzespane noce przy niemowlaku), tak wybierając określony zawód, decydujemy się również na konsekwencje  tego wyboru (np. policjant kryminalny =  wezwania do pracy o każdej porze dnia i nocy, niebezpieczeństwo; polityk = perfekcyjna dbałość o wizerunek). Ważne, by uświadamiać sobie ten związek i wzajemne konsekwencje. Warto również przypominać sobie, dlaczego powzięliśmy daną decyzję, wtedy chwilowe niewygody tracą na znaczeniu.


Bibliografia:

  1. Pacetta F., Gittines r., „przestań narzekać – zacznij działać. Jak przewodzić, wyzwalać pasję i odnawiać energię w ludziach oraz zwiększać zyski”, kraków 2002r.
  2. Covey S. R., „7 nawyków skutecznego działania”, poznań 2003r.
  3. Tamże,
  4. Bennewicz, M. „coaching i mentoring w praktyce” warszawa 2011, ćwiczenie 51, str. 331
  5. Tamże,
  6. Tamże,
  7. Więcej: http://www.youtube.com/watch?v=o-xqmpgakns&feature=player_embedded