Restart kariery w wieku 30 – 40 lat

Restart, zmiana, relokacja, rekonstrukcja kariery (nazewnictwo zmienia się z czasem)… wiele osób się na to decyduje po latach pracy w jednym zawodzie, w jednej firmie. Jedni z wypalenia, inni z braku poczucia sensu a inni znowu, spełniali latami oczekiwania otoczenia i wreszcie chcą robić to, o czym zawsze marzyli. No….chyba, że nie wiedzą, co to miałoby być.

Z celem jest łatwiej ustalać poszczególne kroki na drodze zmiany. Ba! Powiedziałabym, że bez wizji końca, trudno się będzie zabrać za tworzenie planu działań.

Od czego, zatem, zacząć? Od zwolnienia się z obecnej pracy? No cóż, różne są strategie, i trudno siedzieć w pracy, do której czujemy obrzydzenie, która nas nudzi, nie daje nam tego co byśmy chcieli, albo to po prostu nie jest to! Najlepiej do takiego stadium nie dopuszczać i rozpocząć poszukiwania zanim nuda, marazm, pustka w portfelu, albo depresja doprowadzą do nieprzemyślanego zatrudnienia gdzie popadnie.

A czas jest ku temu wyjątkowy: tzw. rynek pracownika, czyli bezrobocie poniżej 2% (przynajmniej we Wrocławiu). Od kilku dobrych lat pracownik martwi się raczej o to, aby mieć jak najlepszą dla siebie pracę, a nie, żeby w ogóle mieć „jakąś” pracę.

Co zatem robić, żeby ten fantastyczny dla pracownika moment dobrze wykorzystać?

Coś, co na każdym etapie naszej ścieżki zawodowej jest przydatne, to samoświadomość. Zacznijmy więc od poszukania mocnych stron, tego co potrafimy robić z przyjemnością, od obserwacji, przy których czynnościach czas nam się zatrzymuje lub pędzi tak, że po kilku godzinach jesteśmy zdumieni, że to już ta godzina. Może test predyspozycji zawodowych zainspiruje do konkretnego zajęcia? Może rozmowa z ludźmi? Niekiedy innym jest łatwiej nazwać/określić nasze atuty.

Na różnych etapach naszego życia, różne wartości mogą wysuwać się na pierwszy plan, czasem ważniejsze jest samospełnienie, czasem po prostu pieniądze. Zazwyczaj jednak są one raczej stałe. Warto znać te swoje drogowskazy, i kierować się nimi również planując życie zawodowe. Może się bowiem okazać, że praca, w której aktualnie jesteśmy, to optymalne zajęcie, pozwalające nam zaspokajać nasze najważniejsze potrzeby, tylko z biegiem lat, straciliśmy ostrość widzenia korzyści przyzwyczajając się do nich jak do wszystkiego, co dobre w życiu ;).

Warto pamiętać, że w trakcie życia zawodowego wyrabiamy sobie markę. Nie tylko markę specjalisty, ale też człowieka, z którym łatwo się skomunikować, świetnie się współpracuje, kto nie traci głowy kiedy wszystko się wali w pracy, szanuje ludzi, kto ma świetne pomysły, potrafi rozładować trudną sytuację i ma do siebie dystans. To są kompetencje (tak zwane miękkie), których poszukuje każdy pracodawca. Taki pakiet kompetencji zdecydowanie ułatwia zmianę zawodu.

Dobrze też być przygotowanym na pewne wyrzeczenia, wydatki czy po prostu wysiłek i ryzyko. Bez tego zmiana zawodu może być bardzo trudna, a nawet niemożliwa. Czasem trzeba zainwestować w kurs, studia podyplomowe lub doświadczenia, które nie gwarantują oczekiwanych wyników. Czasem droga jest wyboista, i to my sami musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy „gra jest warta świeczki”.

Na pewno w tej refleksji warto brać pod uwagę branże po prostu potrzebne od zawsze i wiadomo, że w przyszłości też będą potrzebne: żywość, odzież i budownictwo i finanse (księgowość, analiza finansowa, analiza rynku) a także branże rozwojowe: IT, biotechnologia, OZE (odnawialne źródła energii), nowe technologie, farmaceutyka oraz zawody związane z pięknem i zdrowiem.

Jeśli to rozważasz, to sytuacja na obecnym rynku pracy jest wymarzona do tego typu działań! 🙂