Kategorie
Aktualności

Jakie są zawody przyszłości?

To pytanie zadają sobie co roku nie tylko kolejni maturzyści wybierając kierunek studiów, ale również osoby doświadczone na rynku pracy, które myślą o zmianie swojej ścieżki zawodowej. Ciekawą debatę na ten temat zorganizował portal Pracuj.pl w ramach tegorocznych Wirtualnych Targów Pracy. wejdź tutaj….

Jednym z zawodów przyszłości jest z całą pewnością broker informacji.

 

Kategorie
Aktualności

Opisy niektórych zawodów

zastanawiając się nad zawodem dla siebie warto prócz poznania własnych predyspozycji zapoznać się również z opisami zawodów. Pomocna może się okazać lista zamieszczona na stronie perspektywy.pl.

 

Kategorie
Blog

Młodzi na rynku pracy 2012

Najnowszy raport „Młodzi na rynku pracy” opublikował na swojej stronie Społecznościowy Serwis Badawczy StudentsWatch sp. z o.o.

 

Kategorie
Blog

Kij w mrowisko: certyfikaty a deregulacja zawodów.

„Homo est animal sociale” – Arystoteles

Głośno ostatnio o propozycji Ministra Sprawiedliwości związanej z deregulacją kilkudziesięciu zawodów. Skostniała machina uregulowań wykluczała z rynku pracy osoby z predyspozycjami, wiedzą i sercem do danego zawodu. A certyfikat…cóż… mam do certyfikatów pewien dystans.  Tym większy im większa jest moja wiedza na ten temat.

Otóż ludzie z pewnym doświadczeniem zawodowym posiadają teczkę lub segregator  (czasem dwa!) z certyfikatami i świadectwami . Weźmy dla przykładu: bardzo ceniony przeze mnie certyfikat ukończenia szkolenia z jednej z metod szkoleniowych Q-CHI. Świetne, profesjonalnie przeprowadzone szkolenie w renomowanej instytucji, metoda też bardzo cenna w zastosowaniu. Tylko … niewiele dla mnie warte jest to zaświadczenie bez praktyki. Najlepiej codziennej, wgłębienia się, internalizacji metody. Niestety nie zaangażowałam się w nią. Może kiedyś…

Tak właśnie jest z certyfikatami. By zobrazować temat jeszcze dokładniej podam kolejny przykład z mojego doświadczenia: onegdaj otrzymałam propozycję certyfikowania się na coacha. NA JEDNODNIOWYM SZKOLENIU. Czy muszę komentować? Muszę! Jak można nauczyć kogokolwiek, nawet niesłychanie uzdolnioną osobę (wątpię jednak w moje nadprzyrodzone możliwości;)) pracy z drugim człowiekiem w 1 dzień (słownie jeden dzień! sic!)?!? Niemniej jednak tacy „jednodniowi” coachowie są wśród nas.

Powstaje więc pytanie: PO CO? Po co certyfikujemy się, zdobywamy wciąż nowe „papierki” do naszej kolekcji?

Zanim odpowiem na to pytanie przytoczę rozmowę z młodą osobą, bardzo dobrą uczennicą, wybierającą się na prawo.

Ja – Czy masz już jakieś pomaturalne plany?

Uczennica (U) – Tak. Wybieram się na prawo.

Ja – O! Bardzo ambitnie! A co cię przyciąga do tego zawodu? Interesujesz się prawem, życiem społecznym itp.?

U – Nie. Prawnik po prostu bardzo dobrze zarabia.

Ja – Znam różnie zarabiających prawników: tych bardzo dobrze sytuowanych, ale też znam prawników zarabiających poniżej najniższej płacy krajowej. Dlaczego więc idziesz na prawo?

U – Nie wiem… bo jako prawnik można dużo zarobić.

Ja – A jak się przedstawiają twoje plany życiowe? Masz chłopaka, gdzie chcecie się osiedlić?

U – Planujemy zostać w naszym małym miasteczku.

I teraz powstaje pytanie: czy w małym miasteczku, o wysokim współczynniku bezrobocia można zostać rozchwytywanym, bardzo dobrze zarabiającym prawnikiem? Po cóż więc ten dyplom? Po co starania? Czy po studiach Uczennica znajdzie pracę w charakterze prawnika w swoim miejscu zamieszkania? A nawet jeśli, to czy będzie to praca spełniająca jej oczekiwania, skoro jedynym oczekiwaniem są wysokie zarobki? Pytanie jeszcze: jakie są plany związane z wydawaniem/inwestowaniem/zbieraniem zarobionych pieniędzy.

Kariera zawodowa tej młodej osoby może potoczyć się bardzo różnie w zależności od jej determinacji i refleksyjności. Najważniejsze by jej wybory ją uszczęśliwiały. I by potrafiła odpowiedzieć samej sobie na pytania „po co?”, jaki jest cel?, jak go osiągnąć?.

No i wróćmy do tego, do znudzenia powtarzanego przeze mnie pytania : ”po co się certyfikujemy?”.

Po co certyfikat pani zajmującej się BHP w zakładzie pracy, skoro całe szkolenie z tej dziedziny polegało na pytaniu: „zna pani te wszystkie zasady BHP, prawda? Proszę tu podpisać.”.

Po certyfikat taksówkarzowi? Nie pytam przecież  o certyfikat, ani mojej ulubionej korporacji taksówkarskiej, ani żadnego taksówkarza, który w niej pracuje. WIEM, na podstawie – najpierw polecenia – a później własnego doświadczenia, że jest najlepsza w mieście, i mogę oczekiwać z jej strony pewnych istotnych dla mnie standardów. Pewnie inni jeżdżący taksówkami mają inne oczekiwania, które spełnia inna korporacja.

A propos taksówkarzy! Ciekawy przykład przytoczyła w swoim liście do Członków i sympatyków Pani Prezes jednej z bardzo cenionych przeze mnie organizacji, zajmującej się szeroko pojętym rozwojem osobistym:

„Usłyszałam bardzo dobrą metaforę ostatnio: „jeśli chcesz nazywać się taksówkarzem i przewozić ludzi, musisz mieć licencję i być stowarzyszony w profesjonalnej przewozowej korporacji”. Mamy światową korporację, która jest naszą prestiżową licencją, ale żeby móc jej używać, trzeba wykazać i potwierdzić swój profesjonalizm.”

Ludzie jako „istoty społeczne” mają ogromną potrzebę zrzeszania się, organizowania i … potwierdzania swojej niepowtarzalnej, indywidualnej wartości. Nie zapominajmy jednak, że to pragnienie jest niesłychanie powszechne i zamiast rywalizować może warto się wzajemnie wspierać by tworzyć tzw. „wartość dodaną”?. Może warto również przyjrzeć się kto i ile zarabia na „prestiżowej licencji” i jak się to ma do tak modnego teraz „zrównoważonego rozwoju”. Czy „zrównoważony rozwój” ma w takiej sytuacji jakiś sens? Po co w ogóle ta idea?

Nie muszę zapewne dodawać, że zawód taksówkarza jest jednym z zawodów proponowanych do deregulacji.:)

Z życzeniami bogatych refleksji

MI