Kategorie
Aktualności

praca dla informatyka we Wrocławiu

O tym, że we Wrocławiu rozwija się prężnie branża IT nikogo już nie trzeba przekonywać. O możliwościach zatrudnienia dla informatyków we Wrocławiu czytaj na www.tuwroclaw.com

Kategorie
Aktualności

Dostęp do wiedzy

Czy wiesz, że dostęp do wiedzy w interesującej Cię dziedzinie możesz uzyskać nie tylko na studiach, szkoleniach, warsztatach lub korzystając z zakupionych książek? (Pomijam już, oczywisty dziś dostęp do wiedzy zamieszczonej w internecie, której ogólnodostępność jest ogromną zaletą. Niestety często trudno zidentyfikować jej twórców, a także czas, kiedy została zamieszczona. To w znacznym stopniu obniża jej wiarygodność.)

 

Gdzie możesz szukać wiedzy?

 

– w bibliotekach wyższych uczelni (z czytelni może korzystać każdy, za okazaniem dowodu osobistego)

– w czytelniach internetowych (np. ibuk.pl) gdzie dostęp do książek jest mniej kosztowny niż w księgarni tradycyjnej, a niektóre publikacje są dostępne bezpłatnie,

– zgłaszając się jako wolontariusz, stażysta lub praktykant do interesującej Cię instytucji

– poprzez kontakt ze specjalistami w danej dziedzinie (wielu z nich chętnie dzieli się wiedzą) na konferencjach, seminariach…

– na forach tematycznych, na których specjaliści interesującej Cię profesji wymieniają się doświadczeniami.

Kategorie
Aktualności

Sytuacja na rynku pracy na Dolnym Śląsku

Według danych statystycznych Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy, w kwietniu br. zanotowano spadek liczby zarejestrowanych bezrobotnych o 3,1% (4927 osób) w stosunku do poprzedniego miesiąca. więcej

Kategorie
Blog

Od „muszę’ do „chcę”.

W marcu 2009 roku pisałam na jednym z portali społecznościowych o momencie przełomowym w moim życiu:

 

„Moim momentem przełomowym było przejście od „muszę” do „chcę”.

Polecam! Diametralnie zmienia się jakość życia!”

Temat jest oczywiście stary jak świat, wciąż podawany w różnych formach, w wielu dostępnych poradnikach rozwoju osobistego oraz podręcznikach o tej tematyce.

 

W nieco mało uporządkowany sposób, ale z wielką żarliwością, piszą o tym Frank Pacetta i Roger Gittines w książce pod tytułem, który już sam w sobie jest wspaniałą wskazówką: „Przestań narzekać – zacznij działać”[1]. Wprowadzenie w codzienne życie tylko tych dwóch zachowań, zmienia je diametralnie. Pilnowanie siebie by jak najmniej narzekać, szczególnie w mentalności Polaka to ogromna praca, która jednak w dłuższej perspektywie daje nadspodziewane rezultaty.

 

Zdecydowanie więcej porządku w tej teorii wprowadził Stephen R. Covey pisząc „7 nawyków skutecznego działania” . Przytaczany przez niego termin proaktywności wprowadza pewien dystans do emocji oraz propozycję wyznaczenia swojej misji życiowej i spokojne dążenie do jej realizacji. Covey pisze:

„Z natury jesteśmy proaktywni, jeśli zatem nasze życie jest funkcją warunków i uwarunkowań, to dlatego, że przez świadomą decyzję lub jej brak wybraliśmy, aby te zjawiska nas kontrolowały. Wybór ten powoduje, że stajemy się reaktywni. Ludzie reaktywni często ulegają wpływom środowiska fizycznego. Gdy pogoda jest dobra, czują się dobrze. Jeśli nie, zmienia to ich postawę i poziom osiągnięć. Ludzie proaktywni mają własną pogodę. Nie ma dla nich znaczenia, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Motorem działania są wartości; jeśli ich wartością jest dobra jakość pracy, to jest nią zawsze, bez względu na to, czy pogoda sprzyja czy też nie.[2]

Covey wprowadza zatem pewien plan działania: ustal najpierw czego pragniesz, jakie są Twoje podstawowe wartości a później działaj w zgodzie z nimi. Konsekwentnie.

„Ludzie reaktywni ulegają również wpływom środowiska społecznego, wpływom społecznej pogody. Kiedy inni traktują ich dobrze, czują się dobrze, ale kiedy nie są traktowani najlepiej, przyjmują pozycję obronną. Swoje życie emocjonalne uzależniają od zachowań innych pozwalając, by słabości innych rządziły ich życiem”.[3]

 

Istnieje mnóstwo opracowań tego zagadnienia. Wszystkie skłaniają nas do jednego: aktywności, inicjatywy, realizowania własnych pomysłów. Szukałam jednak konkretnego ćwiczenia pomagającego w przechodzeniu od „muszę” do „chcę” i znalazłam je w podręczniku Macieja Bennewicza pt.: „Coaching i mentoring w praktyce”[4].

Bennewicz poleca rozpocząć po prostu listą zadań planowanych na następny dzień. Wypisanym zadaniom należy przyporządkować  literki(i napisać je obok zadania):

 

„P – jeśli zadanie powinno być wykonane

M –  gdy musisz je wykonać

W- gdy jego wykonanie zależy od Twojego wyboru

Mg – gdy możesz je wykonać, jeśli tak zdecydujesz

C- gdy chcesz je wykonać

BC – gdy bardzo chcesz i czujesz, że ci na nim zależy”[5]

 

Kolejnym krokiem, jest przypisanie wartości, każdemu zadaniu z listy:

1 – zadanie ma bardzo małe znaczenie

2 – małe znaczenie

3 – przeciętne znaczenie

4 – duże znaczenie

5 – bardzo duże znaczenie

oraz zsumowaniu punktów dla każdej z kategorii oddzielnie:

P = ….. pkt.

M = …..pkt.

W = …..pkt.

Mg = …..pkt.

C = …..pkt.

BC = …..pkt.

Im wynik jest wyższy w kategoriach „P” i „M” tym większą czujemy w życiu presję, wmawiając sobie, że „jest to przymus konieczny, obiektywny i zewnętrznie narzucony”[6]. Im więcej, natomiast, punktów w ostatnich dwóch kategoriach tym większe poczucie szczęścia.

 

Ale to nie jest test, „decydujące [bowiem] w tym ćwiczeniu jest uchwycenie lingwistyki wypowiedzi”, „zrozumienie, że wybierając jedną rzecz, jeden rodzaj postawy lub aktywności, decydujemy się na cały pakiet, a nierzadko na system”. Świetnie ujął to Mark Gungor[7]: „gdzie jest wołu tam jest też gnój”, czyli, jeśli chcemy mieć korzyść ze zwierzęcia musimy mieć świadomość, że trzeba je utrzymywać i pielęgnować. A więc tak jak decydując się na coś, np.: rodzinę, decydujemy się również na te wszystkie nieprzyjemności z związane jej założeniem (np. nieprzespane noce przy niemowlaku), tak wybierając określony zawód, decydujemy się również na konsekwencje  tego wyboru (np. policjant kryminalny =  wezwania do pracy o każdej porze dnia i nocy, niebezpieczeństwo; polityk = perfekcyjna dbałość o wizerunek). Ważne, by uświadamiać sobie ten związek i wzajemne konsekwencje. Warto również przypominać sobie, dlaczego powzięliśmy daną decyzję, wtedy chwilowe niewygody tracą na znaczeniu.

 MI

 

 


[1] Pacetta F., Gittines R., „Przestań narzekać – zacznij działać. Jak przewodzić, wyzwalać pasję i odnawiać energię w ludziach oraz zwiększać zyski”, Kraków 2002r.
[2] Covey S. R., „7 nawyków skutecznego działania”, Poznań 2003r.
[3] tamże,
[4] Bennewicz, M. „Coaching i mentoring w praktyce” Warszawa 2011, ćwiczenie 51, str. 331
[5] tamże,
[6] tamże,
[7] Więcej: http://www.youtube.com/watch?v=O-XqmpgaKNs&feature=player_embedded

 

 

 

Kategorie
Blog

Czy temperament wpływa na Twoją sytuację na rynku pracy?

Charakter  to „styl aktywności, jaki wypracowuje sobie podmiot w drugim okresie rozwojowym[1], tj. w okresie szkoły podstawowej”[2]. Za twórców podziału ludzkich charakterów na cztery podstawowe grupy: melancholików, sangwiników, choleryków i flegmatyków, uważa się starożytnych Greków, jednak zainteresowanie psychologii tą tak zwaną „koncepcją czterech humorów”[3] rozkwitło na przełomie XIX i XX wieku i właściwie do dziś cieszy się niesłabnącym powodzeniem.

 

Dlaczego terminy „temperament” i „charakter” bywają używane zamiennie na określenie tego samego zjawiska?  Temperament dziedziczymy, natomiast charakterem jest nie tylko zespół cech dziedziczonych, ale również osobiste doświadczenie i wpływ otaczającego nas środowiska. Termin „charakter” jest więc definicją obszerniejszą, obejmującą między innymi temperament.

 

Osoby rekrutujące pracowników znają to zagadnienie pod nazwą nieokreślonego „czegoś”. Często mówimy, że zatrudniamy tego, a nie innego kandydata, ponieważ ma on w sobie to „coś”. Tym „czymś” jest  podobieństwo charakteru. Takie twarde dane, jak doświadczenie, wiedza i umiejętności, często nie wystarczają do zatrudnienia, otrzymania zlecenia, o które się ubiegamy czy nawiązania współpracy. To ulotne „coś”, okazuje się być podstawą dobrej współpracy, koordynacji  pracy i motywowania  zespołu.

 

Charakter to mozaika nasilenia czterech typów:

  • sangwinik – optymistyczny, radosny,
  • melancholik – pogrążony w myślach, wierny i wytrwały,
  • choleryk – impulsywny i drażliwy,
  • flegmatyk – powolny, niezawodny.

Połączenia typów temperamentu w jednostce mogą się uzupełniać, bądź powodować dezintegrację temperamentalną, utrudniającą życie nie tylko właścicielowi zestawu typów lecz również otoczeniu.  Już samo uświadomienie sobie swoich słabości, powoduje często nie tylko poprawę sytuacji, lecz pozwala również rozpocząć pracę nad swoim charakterem opartą o konkretne dane.

 MI



[1] Jarosiewicz powołuje się tu na teorię rozwoju osobowości M. Kreutza w: „Rozwój psychiczny młodzieży”, Londyn 1975

[2] Jarosiewicz, H., „Charakter. Rozwój-zagrożenia.” Instytut Charakterologii „Nowe Życie”, Wrocław 2001, str. 20

[3] za: Jarosiewicz, H., „Charakter….”, str.29

 

 

Kategorie
Blog

Między coachingiem a poradnictwem zawodowym.

Procesy coachingu i poradnictwa zaczynają się w chwili kiedy klient decyduje się na kontakt z doradcą/coachem.  Ani poradnictwem, ani coachingiem, według mnie, nie można nazwać działania, w którym nakłania się, bądź „umożliwia” obligatoryjne spotkania z coachem/doradcą.  Gwarancją zmian jednostki jest jej chęć rozpoczęcia i kontynuowania pracy nad tym procesem. Jedynym najlepszym źródłem wiedzy o tej formie samorozwoju winna być wszechobecna informacja.

 

Różnice.

 

W praktyce jednak najczęściej z dobrowolnością kojarzymy coaching, natomiast poradnictwo jest przypisywane sytuacjom, kiedy wybór „skorzystać czy nie” jest ograniczony i niejako odbywa się przy silnym wskazaniu właściwości tej drogi. Obecnie, wskutek coraz większej popularności  pojęcia „coaching” podział ten rozmywa się (np.: coaching włączany jest jako obligatoryjne zajęcia w realizowanych projektach z funduszy UE.)

Na czym według mnie polega różnica między doradca zawodowym a coachem? Doradca stąpa do przodu, z klientem pod ramię, dbając, by swoim następnym krokiem kogoś nie przydepnąć i by klient się o coś nie potknął, w razie czego służąc swoim ramieniem, coach puszcza przodem biegnącego klienta i podążając za nim woła:
„pamiętasz o Twoim celu? Jak myślisz, którym pasem jest lepiej biec, by unikać kolizji z kimś kto się zatrzymał, porusza się wolniej albo podąża w przeciwnym kierunku? Myślisz, że droga po której biegniesz może być czasem nierówna? Jak myślisz, co Ci da zdrowy posiłek i odpoczynek w przerwach w biegu? Spójrz w Twoją mapę, czy ta droga przybliża cię do celu?”.
Czasem kogoś szturchną, albo przydepną piętę – zawsze serdecznie i szczerze przepraszając, czasem klient się potknie … ale biegną dalej. To klient widzi drogę, więc coach nie może mówić, w którą stronę ma biec klient. Podążają razem przez jakiś czas, żeby klient nabrał pewności, że umie biec po czym rozstają się. Coach nie może wziąć odpowiedzialności za to, gdzie dalej pobiegnie klient i jak długo będzie biegł. Coach czuje się zobowiązany by zrobić wszystko, co możliwe, by klient  był dobrze wyposażony na tę podróż. Najczęściej celem klienta są działania dla innych, z myślą o innych lub takie, które przyniosą korzyści innym. Kierownicy chcą by ludziom w ich zespołach dobrze i efektywnie się pracowało; nauczyciele angielskiego – by ich klienci mogli uczyć się języka przy użyciu nowoczesnego sprzętu i w tak sprzyjającej atmosferze, by polecali takie miejsce innym; lekarki-matki czworga dzieci chcą, by kobiety w ciąży miały najlepszą na świecie opiekę; informatycy – chcą robić najlepsze strony www dla swoich klientów… Klient coacha potrafi jednak przyznać, że sam dla siebie jest najważniejszy, że jeśli sam nie osiągnie szczęścia, nie będzie mógł przekazywać go dalej.

Można się pokusić o nazwanie coachingu kolejną fazą rozwoju poradnictwa z tą jednak zasadniczą różnicą, że w poradnictwie obserwuję zdecydowanie większy szacunek dla autorów myśli , teorii, publikacji, tekstów. Z pewnością istotne znaczenie ma fakt, że poradoznawstwo jest dyscypliną naukową. Niestety, bywa, że dbałość o autentyczność źródeł staje się ciężarem, spowalniającym proces dostosowywania się do wciąż zmieniającej się rzeczywistości. Coaching przysposabia wiedzę „wprost”, przekazując ją z szybkością błyskawicy poprzez system spotkań formalnych i nieformalnych, blogi coachów, zamieszczane w internecie prezentacje – przez co rozwija się szybciej, błyskawicznie wprowadzając, bądź modyfikując nową myśl. Jest lepiej dostosowanym do zmiany instrumentem  towarzyszenia w  rozwoju klienta, lecz też bardziej płynnym i w ogromnej (jednak) mierze zależnym od poczucia odpowiedzialności coacha.

Dyscyplina ta rozwija własną terminologię wprowadzając podział na:

Próżno jednak szukać autorów owej typologii w literaturze, a także na stronach internetowych coachów. Poradoznawstwo ostrożne jest w podziałach na kolejne, coraz bardziej wyspecjalizowane subdyscypliny, mając na uwadze człowieka jako jednostkę realizującą różne role społeczne, w którym owe role przeplatają się tworząc zindywidualizowaną, niepowtarzalną strukturę.

 

Część wspólna.

 

Poradnictwo i coaching opiera się na „nawiązaniu interakcji (…) nie tyle w celu nauczenia ludzi rozwiązywania prostych bieżących zadań, ile w lepszym zorganizowaniu siebie w stosunku do ważnych życiowych problemów, które przychodzi im rozwiązywać na przestrzeni całego życia (…) mają umożliwić im refleksyjne konstruowanie  własnej biografii”[2]. Twórca pierwszego w Polsce podręcznika coachingu (Maciej Bennewicz) pisze natomiast o coachingu partnerskim: „jestem raczej dyskretnym towarzyszem zmiany, przewodnikiem, który prowadzi klienta do celu, dbając o parametry tej rozwojowej podróży. Zasoby potrzebne do zmiany lub do osiągnięcia celu i sposoby jego realizacji dobiera wówczas sam coachee [klient – przyp. MI]. Droga pozornie staje się dłuższa, lecz uruchamiany efekt internalizacji – czyli uwewnętrznienia zmiany i potrzebnych do jej realizacji umiejętności, przekonań, sposobów, środków – jest bardzo trwały i natychmiast przekłada się na efekty. W tym znaczeniu coach jest bardziej himalajskim Szerpą, który swoją wiedzą, doświadczeniem i odpornością wspiera podróżnika, niż guru, nauczycielem lub przywódcą”[3].

Bez względu, jednak, na nazewnictwo najczęściej spotkanie zaczyna się od wysłuchania i określenia aktualnej sytuacji , po której następuje wyczekiwanie klienta na kolejny krok: wskazanie kierunku, określenie stylu i metod dalszej pracy. Po tym wstępie (zajmującym od kilkunastu minut do kilku spotkań) klient zaczyna sam prowadzić  coacha/doradcę swoją ścieżką rozwoju. Wyczucie tego momentu to majstersztyk pracy z ludźmi i świadczy o dojrzałości trenera.

Część wspólna jest zatem sednem sensu pracy, i doradcy, i coacha, której jakość zależy przede wszystkim od ich predyspozycji do tego zawodu, miłości i szacunku dla ludzi, pasji, wiedzy i doświadczenia.

MI



[1] Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Coaching, z dn. 15.06.2012r.

[2] Kargulowa, A., O teorii i praktyce poradnictwa. Podręcznik akademicki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2004, str. 48

[3] Bennewicz, M., Coaching i mentoring w praktyce, Warszawa 2011, str. 26

 

 

 

 

Kategorie
Aktualności

Z okazji Dnia Dziecka

życzę dzieciom spełnienia wszystkich dziecięcych marzeń.

 

Dorosłym zaś, którzy  chcą w sposób szczególny spędzić ze swoimi pociechami najbliższy weekend, lub po prostu mają w sobie jeszcze dziecięcą ciekawość świata, polecam wybranie się do nowo powstałego Humanitarium. Ta interaktywna wystawa obejmuje 50  eksponatów w takich dziedzinach jak: „Anatomia Człowieka”, „Świat Zmysłów”, „Ekologia i Energia”, „Fizyka na Wesoło”, „Medycyna” oraz „Genetyka”.

Kategorie
Blog

Lęk

Już dawno nosiłam się z zamiarem napisania o lęku, ale… bałam się (sic!).

Jakieś dwa lata temu, ukazał się w dodatku do Gazety Wyborczej bardzo przyzwoity  felieton o strachu. Zrobił na mnie tak duże wrażenie, że wyrwałam go i nosiłam w kalendarzu do czasu wielkich porządków, po  których felieton zaginął w domowych czeluściach. (może znasz nazwisko jego twórcy? Napisz: marta@idkowiak.pl). Autor pisał w nim, jak to któregoś późnego wieczoru wracał, wraz z kolegą, piechotą do domu, a z naprzeciwka wyłoniła się grupka niespokojnych wyrostków. Autor blady ze strachu modlił się o czapkę niewidkę, gdy wtem, jeden z opryszków odezwał się do kolegi Autora: „Daj pięć dych!” Autorowi ugięły się nogi i tylko to powstrzymało go od natychmiastowej ucieczki.

 

O lęku – „pawulonie” paraliżującym rozum i wyzwalaczu podstawowych, biologicznych reakcji organizmu (ucieczka, unikanie – atak) pisał w latach dziewięćdziesiątych Daniel Goleman:

 

„W istocie rzeczy, reakcją leżącą u podłoża martwienia się i niepokoju (ang. anxiety) jest czujność, wypatrywanie potencjalnego zagrożenia, co miało bez wątpienia ogromne znaczenie dla przetrwania naszego gatunku.”

 

I właśnie dlatego, iż reakcje związane ze lękiem (strachem) są tak głęboko zakotwiczone w nas przez naturę – tak trudno nad nimi zapanować. Seth Godin w swoim „Najmocniejszym ogniwie”[1] nazywa strach oporem, „gadzim mózgiem gustującym w zemście i łatwo wpadającym w gniew, któremu zależy jedynie na pożywieniu i bezpieczeństwie”.

Strach ogranicza nasze horyzonty, sprawia, że zamykamy się w wąskim kręgu podstawowych, niezbędnych do przeżycia potrzeb. Dusi naszą kreatywność, umiejętność wynajdywania nowych, niekonwencjonalnych rozwiązań.

 

Prawda absolutna nie istnieje, a świat, w którym żyjemy jest plątaniną nadawanych znaczeń i subiektywnych ocen rzeczywistości. Kategoryzujemy, czyli inaczej mówiąc, szufladkujemy i upraszczamy docierające do nas sygnały. Mamy więc obiektywne fakty (kilku młodych mężczyzn idzie późnym wieczorem ulicą) a z drugiej strony „subiektywne” (zdefiniowane przez Autora felietonu) kategorie (młodzi mężczyźni wieczorową porą wróżą kłopoty).

 

Kategoryzacja i nadawanie znaczeń polegają na tym, że „fakty, czyli zewnętrzne informacje o świecie docierające do nas w postaci obrazów, dźwięków, smaków itp., są rejestrowane przez narządy zmysłów i zamieniane na wewnętrzną informację przekazywaną do mózgu w postaci impulsów nerwowych” . Z ogromu tych informacji mózg wybiera sobie tylko te pasujące do aktywnych w danej chwili kategorii, czyli doświadczeń i przeżyć z niedawnej przeszłości bądź takich, które wywarły na nas bardzo duże wrażenie. Pozostałe informacje  są pomijane  w procesie rozumienia sytuacji.

 

Dysponujemy zatem ograniczoną z założenia percepcją rzeczywistości, uzupełniając sobie wszelkie niedostatki informacji  kategoriami. Jakie są skutki tej mieszanki? Wiele zależy od rozległości naszych „zasobów” czyli wiedzy o świecie i otwartości na różne możliwości. Im są większe, tym łatwiej zapanować nad strachem, co owocuje z kolei tym większym poznaniem, wiedzą i otwartością.

 

„No dobrze – powiesz – ale jak sobie z tym strachem radzić?”

 

 Sposoby radzenia sobie ze strachem.

 

Według Godina są dwa sposoby radzenia sobie ze strachem:

 

  1. Wyjść mu naprzeciw ( sprawdzić, czy na pewno zamknęliśmy  drzwi wejściowe, zamiast leżeć w łóżku zastanawiając się, co się może stać, jeśli zamknięte nie są)
  2. Przeczekać (może brzmi to nieprawdopodobnie, ale ta metoda działa!) Uświadomić sobie swój strach i dalej robić swoje. Nie nakręcać w myśli filmów, lecz trzymać się faktów (fakt jest taki, że nie pamiętamy czy zamknęliśmy drzwi od domu). Przeżywamy niepokój, który jest jak najbardziej prawdziwy, ale nie starajmy się ani go racjonalizować, ani podsycać. Po prostu sobie jest a my go przeżywamy i tyle. Po jakimś czasie oswajamy go w sobie i staje się coraz mniej dotkliwy . Zanika.

 

Ten drugi sposób Brian Tracy nazywa „prawem panowania” . Według tego światowej sławy konsultanta „większość stresów, lęków, napięć i chorób psychosomatycznych jest wynikiem poczucia braku kontroli nad jakimś ważnym elementem życia”[2].

 

Bruce Eimer i Moshe S. Torem podają tych sposobów dziesięć w niewielkiej, zawierającej jedynie niezbędne słowa, książeczce[3] :

 

  1. „Zaakceptuj niepewność jako nieodłączny element życia
  2. Oceń realne ryzyko
  3. Przerwij obsesyjne myślenie
  4. Odzyskaj wewnętrzną harmonię
  5. Rozluźnij się
  6. Uodpornij się na frustrację
  7. Zaakceptuj siebie
  8. Naucz się wybaczać
  9. Utrzymuj dobre kontakty z innymi i nadaj swojemu życiu sens
  10. Naucz się być elastyczny.”

 

Wiedza na temat lęku, jest już sama w sobie doskonałym, na tenże lęk, antidotum, a systematyczna praca nad panowaniem nad emocjami potrafi diametralnie zmienić jakość naszego życia.

 

Wracając do przytoczonego na wstępie Autora felietonu: wieczorna przechadzka po świeżym powietrzu, zakończyła się tak, jak kończy się większość wywołujących w nas lęk sytuacji: okazuje się, że strach ma wielkie oczy. Towarzysz ze spokojem wyciągnął portfel, z niego banknot i podał wyrostkowi. Kiedy Autor felietonu odzyskał głos i bąknął coś z uznaniem o odwadze kolegi, ten odparł: „To był mój syn”.

 MI


[1] Godin Seth, Najmocniejsze ogniwo, Helion Wydawnictwo, 2011
[2] Brian Tracy, Maksimum osiągnięć, Muza S.A., Warszawa 2005
[3] Eimer Bruce, Torem Moshe S., 10 sposobów jak pokonać lęk przed zmieniającym się światem, GWP, Gdańsk 2007

 

 

 

 

Kategorie
Aktualności

Baza szkoleń, studiów podyplomowych i innych działań podnoszących wiedzę, umiejętności i kwalifikacje

Najlepsza wyszukiwarka szkoleń, studiów podyplomowych itp.: www.inwestycjawkadry.info.pl

Kategorie
Aktualności

Międzynarodowe Targi pracy

23 i 24 maja 2012 odbywają się we Wrocławiu Międzynarodowe Targi Pracy. Może warto się wybrać?